Budowa kolektora słonecznego – cz. 2
W tej części przejdę do konkretów – do opisania sposobu wstępnego przygotowania paneli – tak, by przestały być kaloryferami, tylko absorberem przyszłego kolektora słonecznego. W etap ten zaliczam przespawanie panela, oraz zmatowienie i zdarcie możliwie dużej ilości farby. Tak, by uzyskać dobrą chropowatość powierzchni – by nakładana w następnym etapie farba do kominków (aktualizacja: ostatnio pojawiają się głosy, że po przetestowaniu farba ta wcale nie jest taka rewelacyjna – ma dużą emisyjność, zwłaszcza w wysokich temperaturach) w sprayu miała dobrą przyczepność, oraz by gotowa powłoka była jednolicie matowa…
Matowienie – dobór narzędzi
Wykonując pierwsze próby doszedłem do wniosku, że nie trzeba zdzierać panela do „żywego metalu”. Niepełne zdarcie powierzchni powoduje, że powstała powierzchnia jest dość matowa, chropowata. Jednocześnie osiągnięcie takiego efektu nie jest bardzo dużym problemem. Dobre zmatowienie amatorskim sposobem zdartego „do zera” panela mogło by być dość kłopotliwe. W końcu zależy nam, by gotowy panel był maksymalnie matowy i odbijał tak mało promieni słonecznych, jak się tylko da. Warstwa farby, która zostaje jest na tyle cienka, że nie powinna wpłynąć na spadek sprawności (niektórzy w ogóle nie zdzieraja farby i mówią, że jest OK).
Będziemy potrzebować:
-
szlifierkę kątową
-
szczotkę drucianą (grube, sztywne druty)
-
tarcza na rzepy do szlifierki kątowej
-
papier ścierny ~80/60
Przy tej pracy BHP to podstawa! Jeśli nadal chcesz mieć sprawne oczy, nie nafaszerowane drutem ze szczotki musisz zaopatrzyć się w ochronę. Maksymalna dozwolona prędkość obrotowa szczotek/tarcz, które posiadam to 12000 obrotów na minutę / 80 m/s (to 2,5 raza mniej niż prędkość wylotowa śrutu w wiatrówce). Jest to na prawdę bardzo dużo. Ułamany drut z takiej szczotki wystrzeliwuje z prędkością grubo ponad 200 km/h (dla nowej tarczy 125mm jej prędkość to 288 km/h). Taki drut jest w stanie przebić grube spodnie i wbić się w nogę. O ile w przypadku nogi jest to tylko nieprzyjemne, tak w przypadku oka może skończyć się to bardzo, bardzo źle! Zostałeś ostrzeżony.
Na powyższych zdjęciach widać potrzebne materiały. Na trzecim i czwartym zdjęciu widać tarcze lamelkowe, które zupelnie nie zdały egzaminu. Być może zastosowana tarcza na szlifierkę jest „zbyt gęsta” i/lub ma zbyt drobne ścierniwo – w błyskawicznym tempie zapycha się farbą. Całkowitą porażką jest również papier ścierny mocowany do wiertarki z czwartego zdjęcia.
Zdzieranie farby
Mój „patent” wygląda tak – zakładamy tarczę z rzepem i „na płask” szlifujemy cały panel. Jak nietrudno się domyślić – przeszlifujemy tylko wierzchnie warstwy – górki fałdów panela. I o to chodzi. Ważny jest sam fakt ściągnięcia farby – dalsze operowanie szczotką pójdzie dużo łatwiej, niż byśmy tego nie zrobili. W przeciwnym razie druty szczotki będą się „ślizgać” po farbie. Samą szczotką też da się to zrobić, ale trzeba się więcej przy tym pomęczyć. Jak już napisałem – tarczę należy prowadzić „na płask”. W przeciwnym razie w błyskawicznym tempie papier będzie nadawał się do wyrzucenia, możemy również uszkodzić samą tarczę. Co się dzieje w przypadku prowadzenia tarczy pod kątem widać dobrze na zdjęciach 3, 4 oraz 5. Tak czy siak poświęcimy pewnie 2 krążki papieru na jeden panel. Niestety dobór szczotki to niestety trudna sprawa. Ta, którą widać na zdjęciach powyżej przeżyła tylko jeden panel – został z niej „ogryzek”
Na zdjęciach poniżej widać „obdarty” panel. To, jak dobrze jest zmatowiony widać na trzecim zdjęciu. Już tak przygotowany panel zaczyna się wyraźnie nagrzewać. Co to dopiero będzie po pomalowaniu czarnym matem
!
Aktualizacja
Znalazłem idealną szczotkę do matowienia paneli grzejnikowych. Moje przypuszczenia były prawidłowe – szczotka z grubymi, skręcanymi drutami (na płask) zdała egzamin, co widać na poniższych zdjęciach. Być może taka z drutami „na sztorc” też by zdała egzamin, lecz te, które oglądałem (dolna półka – zarówno jakościowa jak i cenowa) były przystosowane do prędkości max 8500 rpm. Moja szlifierka „kręci” szybciej o 2500 obrotów. Wolałem nie ryzykować. Gdy poprowadzimy ją pod odpowiednim kątem (kwestia wprawy) ładnie matowi też samą stal – tworząc jednolicie chropowatą powierzchnię (przecież na tym nam zależy – maksymalne rozwinięcie powierzchni). Przy zastosowaniu tej szczotki nie ma potrzeby stosowania tarcz na rzepy! Sama szczotka daje rade
.
Aktualizacja 2
Jak się okazuje – najprawdopodobniej nie trzeba się męczyć z mechanicznym usuwaniem farby z grzejników. Pojawił się na Elektrodzie post dający nadzieję na szybkie i bezproblemowe pozbycie się farby.
Grzegorz pisze:
Praktycznie nie używałem wiertarki z metalową szczotką wszystko zeszło za pomocą szpachelki , tylko trzeba nałożyć bardzo grubą warstwę srodka. […] Za puszkę dałem 35 zeta i jest bardzo wydajna na razie zdarłem farbę z 3-ech paneli (160-2szt , 200-1szt) i coś jeszcze zostało, tylko uwaga przy otwieraniu bo pokrywka strzela pod sufit okulary i rękawice – koniecznie.
Wpisy powiązane tematycznie:


Tak sie zastanawiam, po co wogole zdzierac farbe? W koncu te panele pomalowano czyms o (chyba) dobrych parametrach przewodzenia ciepla? Mozna jak cos czarna, matowa od razu?
5 maja 2009 at 5:41 pm