Farma wiatrowa w Sieniawie
Pisałem kiedyś o głośnej sprawie dotyczącej awantury o budowę farm wiatrowych w trzech podkarpackich gminach. Powiem szczerze, że od tamtego czasu nie śledziłem postępów sprawy (nadrobię to z pewnością i opiszę ciąg dalszy). W tym tygodniu okazało się, że kolejny inwestor, który chce zainwestować na Podkarpaciu w energię wiatru ma „pod górkę”. Tym razem wątpliwóści mają urzędnicy zajmujący się ochroną środowiska.
Wartość inwestycji – budowy farmy 54 wiatraków – to ponad 500 milionów złotych. Tym razem „problemem” nie są właściciele gruntów (piaszczystych nieużytków) – mieszkańcy gminy Sieniawa, same władze gminne (która liczy na niezły zarobek) – tylko urzędnicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zdaniem urzędników negatywna opinia dotycząca planowanej inwestycji wynika z lokalizacji farmy wiatrowej. Wiatraki miały by stanąć na terenach chronionych (Obszar Chronionego Krajobrazu). Inwestor jak i władze gminy uważają, iż tereny niegdyś uznane za wartościowe nie muszą być takimi dziś.
Co z tego wyniknie? Trudno powiedzieć. Jeśli warunki są dobre, nie zostanie zdewastowane środowisko – na przykład – zakłócone trasy porzelotów ptactwa – czemu nie! Z drugiej strony horyzont usiany wiatrakami nie każdemu musi się podobać…
3 komentarzy na forum
Skomentuj!