Energia odnawialna

Wykorzystanie energii odnawialnej domowym sposobem – w Polsce – Zrób To Sam!


Home » DIY

Samodzielna budowa pompy ciepła

Mam wyszabrowane – w jednym kawałku – „bebechy” z dużej lodówki (Mińsk 240L). Z tego co pamiętam zamrażalnik z „prostokąta” da się rozwinąć. Otrzymamy w ten sposób płaski, aluminiowy z minimalną objętością czynnika chłodzącego. Na prototyp małej pompy ciepła w sam raz…

Prototyp

Zasada działania jest prosta. Dokładnie taka sama jak w lodówce. Zamieniamy tylko poszczególne elementy funkcjami. Gdy lodówka działa – „kratka” z tyłu ogrzewa się – jest to efekt „wypompowywania” ciepła z wnętrza lodówki na zewnątrz. Jednocześnie w środku robi się zimno. Odwrócenie elementów polega na zamknięciu kratki w izolowanym zbiorniku z wodą – w buforze ciepła, zaś zamrażalnik wystawiamy na zewnątrz, na słońce. Jednym słowem będziemy odbierać ciepło z otoczenia. Uruchamiając jakiś czas temu małą zamrażarkę zauważyłem, że jej tył nagrzewa się na prawdę dość mocno. Myślę, że spokojnie około 50°C. Taka mini – mogła by w pewnych warunkach być niezłym uzupełnieniem „konwencjonalnych” źródeł ciepła.

Zastanawiam się tylko, czy:

  • dużo wyższa temperatura czynnika niż w typowym zastosowaniu nie „zarżnie” agregatu
  • wysoka temperatura nie spowoduje zbyt dużego wzrostu ciśnienia w instalacji (tym samym rozszczelnienia, z gwałtownym rozszczelnieniem nazywanym „bum” włącznie)
  • , osłonięcie kolektora – było by idealnie zachować szczelność – na pewno będzie skraplać się woda, niekiedy pewnie i będzie się obladzać – ewentualnie zamiast zapewnienia szczelności – automatyka, która zadba żeby woda się nie skraplała, ale wtedy na pewno straci się na sprawności (temperatura powietrza 30°C, wysoka wilgotność – woda zacznie się skraplać przy stosunkowo wysokich temperaturach). Jako kompromis można by przyjąć panel bez ocieplenia w nierdzewnej obudowie z otworami na samym dole – do odprowadzania skroplin. Ewentualnie w roli odbiornika ciepła zastosować chłodnicę (na przykład taką z dużej lodówki), albo nawet dwie (konstrukcja przypomina samochodową) i „zasilać” ją gorącym powietrzem z kolektora powietrznego. Tutaj nie trzeba by było bać się wody – źródło ciepła było by „na zewnątrz”. Pod chłodnicą można by zamntować tackę z odpływem i nie martwić się, że kwiatki nam zwiędną ;-).
  • automatyka – z całą pewnością typowa „lodówkowa” automatyka nie zda egzaminu. W takim zastosowaniu będą zupełnie inne zakresy temperatur. Obawiam się, że przez większość czasu (zwłaszcza w ciepłych porach roku) agregat będzie działać cały czas, co zapewne fatalnie wpłynęło by na żywotność oraz pompy.
  • istnieje możliwość zastąpienia (bez większych przeróbek) freonu – gazem propan – butan. Do eksperymentowania bardzo przydała by się możliwość samodzielnego napełniania instalacji, bez konieczności inwestowania w drogie, dedykowane dla chłodnictwa rozwiązania. Pełna butla (11kg) gazu „do kuchenki” kosztowała dwa dni temu 44 złote. Pompę próżniową, która jak sądzę wystarczyła by do napełnienia naszej instalacji możemy wykonać z dwóch szeregowo podłączonych agregaów lodówkowych. Koszty niewielkie.
  • Wadą jest to, że taka pompa potrzebuje prądu. Z drugiej strony typowa instalacja też go potrzebuje. Nie wiem jeszcze na jakie COP można by liczyć przy takiej konstrukcji. Czyli iloma watami energii elektrycznej będziemy w stanie przepompować jaką ilość „energii słońca”.


Wracając do sprawności. Myślę, że powinna być niezła – jeśli chodzi o pompowanie ciepła nawet lepsza niż w typowym zastosowaniu – w lodówce. Zamrażarka nawet w lecie utrzymuje spokojnie nawet te -20°C. Przy temperaturze na zewnątrz grubo ponad 25°C (w chłodnym pomieszczeniu) – dość szybko po włączeniu się lodówki zamrażalnik pokrywa się szronem. Gdyby zapewnić lepszy odbiór ciepła z „kratki” jednocześnie dostarczając więcej ciepła do „zamrażalnika” – sprawność powinna wzrosnąć. Oczywiście w pewnych granicach. Perpetum mobile – jak dotąd – nikt jeszcze nie wymyślił. Trzeba zachować proporcje – kolektor – agregat – w buforze ciepła i dążyć do maksymalnego wychłodzenia czynnika na wyjściu. Dodatkowo odpada troska o wysoką „emisję” kolektora – nie będzie tak wysokich temperatur, by trzeba było się o to zbytnio martwić. Wydaje mi się – z obecnym stanem wiedzy, że to powinno zadziałać. Na zakończenie chciał bym podkreślić, że nie jestem ekspertem w dziedzinie chłodnictwa czy też pomp ciepła. Ba – jestem zupełnym laikiem w tej materii i czeka mnie w tej dziedzinie dużo czytania. Dla tego ostrzegam – pewnie część z tych pomysłów może być ryzykowna w wykonaniu – zarówno dla zdrowia czy też „mienia”. Gdyby ktoś podjął się prób – robi to na własną odpowiedzialność.



Wpisy powiązane tematycznie:

  1. Bufor ciepła
  2. Paletopojemnik buforem ciepła
  3. Bufor ciepła – rozważania
  4. Budowa kolektora słonecznego – cz. 1

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do newslettera!

Nie znalazłeś tutaj tego, czego szukałeś?

Użyj wyszukiwarki!

Zaciekawił Cię ten temat? Skomentuj przez formularz poniżej, albo

Zarejestruj się na Forum!

Jeden komentarz na forum

Skomentuj!

Komentarze na Forum Energia Odnawialna pojawiają się z opóźnieniem, gdyż każdy komentarz jest moderowany - w trosce o jakość forum. Zachęcam do zupełnie bezpłatnej rejestracji na forum. Rejestracja umożliwia swobodne komentowanie oraz śledzenie dyskusji, możliwość powiadomień mailowych oraz - co nie mniej ważne - możliwość komunikowania się pomiędzy czytelnikami tych stron (a nie jest ich mało!).

Internauci trafili tutaj szukając: budowa pompy ciepła, pompa ciepła budowa, budowa pompy, pompa ciepła diy, DIY pompa ciepła