Samozasilające się latarnie
Pochodząca z Francji firma Windela stworzyła system oświetlenia ulic, który działa bez podłączenia do sieci energetycznej – informuje www.mywindpowersystem.com. Latarnie francuskiej produkcji zasilane są niewielkimi turbinami o pionowej osi obrotu (VAWT) oraz ogniwem słonecznym. Dodatkowo latarnie te mogą pełnić rolę Hot Spotów. Połączenie dwóch źródeł energii odnawialnej w jednym urządzeniu oraz odpowiednio dobrane akumulatory – umożliwiło pracę zupełnie niezależną od sieci energetycznej…
Elementem emitującym światło są 84 diody LED. Włączeniem latarni steruje układ wykorzystujący element światłoczuły. System kontroli zatrzymuje generator, gdy wiatr przekroczy określoną, bezpieczną prędkość. Dodatkowo latarnia taka może służyć jako przekaźnik (Hot Spot) Wi-Fi. Wewnątrz masztu zainstalowano zestaw akumulatorów, które umożliwiają opisane funkcje. Pojemność akumulatorów dobrano tak, by wymagały ładowania nawet dopiero po czterech nocach. Taka pojemność akumulatorów oraz połączenie dwóch źródeł zasilania umożliwiło zasilanie niezależne od sieci energetycznej.
Oświetlenie ulic stanowi bardzo dużą część wydatków miast na energię elektryczną (szacuje się, iż oświetlenie miast, ulic na całym świecie to nawet 12% zużywanej energii elektrycznej). Rozwiązanie Windelux wydaje się więc idealnym rozwiązaniem na oświetlenie. Dodatkowym, niemałym plusem jest funkcja Hot Spot – umożliwia pokrycie zasięgiem nawet najdalszych zakątków miast, bez konieczności rozbudowy „kablowej” infrastruktury. Jak na razie latarnie takie montuje się we Francji oraz Algierii. Należy mieć nadzieję, iż popularyzacja tego rozwiązania spowoduje spadek cen, oraz szersze rozpowszechnienie się.


Gdzie tu oszczędność? Tyle, że nie trzeba kabli ciągnąć co w miastach dużym problemem nie jest. Już lepiej w wietrznym miejscu ustawić te wiatraki i przesyłać energię. Straty na przesyle są niewielkie. Maszty można zrobić wyższe niż latarnie, więc będą łapać silniejszy wiatr – mniej wiatraków. Fotoogniwa w miastach to zły pomysł, zaraz gołębie zapaskudzą i wydajność spadnie prawie do zera.
Zaleta jest taka, że jak będzie awaria sieci to dalej będzie jasno i ludzie nie zaczną okradać sklepów.
Co do pokrycia miast internetem to był pomysł żeby rozdać ludziom za darmo urządzenia, a oni je po prostu podłączyli je do wykupionych przez siebie łącz. Teraz kiedy jest dostępny internet z przekaźników telefonii komórkowej to nie wydaje się potrzebne (ekonomicznie uzasadnione).
1 czerwca 2010 at 8:49 pm